Skip to main content

Vera Ora - psychiatra o zdrowiu psychicznym

Jak diagnoza nauczyła psychiatrę Verę Orę koncentrować się na swoim dobrym samopoczuciu emocjonalnym.


Vera Ora, odnosząca sukcesy psychiatra i osoba publiczna (na Instagramie obserwuje ją ponad 50 000 osób), znana jest również jako matka muzycznej supergwiazdy Rity Ory. W 2005 r., w wieku zaledwie 39 lat, zdiagnozowano u niej raka piersi.

 

W 1991 r. Vera wyemigrowała z mężem i dwiema małymi córkami z dzisiejszego Kosowa do Londynu. To był dla niej punkt zwrotny – musiała się przystosować do nowego życia w Wielkiej Brytanii, nauczyć się języka angielskiego i uzyskać pozwolenie na prowadzenie praktyki lekarskiej. 

Przypuszcza, że to w dużej mierze stres tamtych dni wpłynął na rozwój jej choroby. „Nie miałam guza i nie czułam się chora – zauważa – ale intuicja podpowiadała mi, że coś jest nie tak. Poprosiłam lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie na mammografię. I mój lęk stał się rzeczywistością”.  

Vera pamięta dzień, w którym dowiedziała się, że ma raka piersi: „Jeszcze dziś czuję te rozhuśtane emocje”. Choć najbliżsi okazywali jej wsparcie, Vera zostawiła w Kosowie wielu przyjaciół i członków rodziny, co sprawiało, że czuła, iż tak naprawdę nie ma się do kogo zwrócić. Próbowała zachować te uczucia dla siebie, chcąc ochronić męża, nastoletnie córki i ośmioletniego syna, jednak z perspektywy czasu uważa, że nie było to najlepsze rozwiązanie: „Sądzę, że ważne jest, by po usłyszeniu diagnozy mieć obok siebie osoby, z którymi można porozmawiać. To właśnie wtedy potrzeba najwięcej otuchy”.

U Very rozpoznano agresywną postać nowotworu, zalecono jej mastektomię, radioterapię i chemioterapię. Praktyka lekarska nie sprawiła, że lepiej radziła sobie z chorobą: „Cieszę się, że miałam wiedzę na temat raka piersi, ale w żaden sposób nie wpłynęła ona na to, jak się czułam” – mówi. Zamiast dołączyć do grupy wsparcia, Vera zdecydowała się na indywidualną psychoterapię: „Stan emocjonalny to klucz do powrotu do zdrowia – zauważa. – Jednak nie byłam gotowa na to, by stawić czoła obcym ludziom, rozmawiać z nimi o kłębiących się we mnie uczuciach i emocjach. Terapia indywidualna sporo mi pomogła. Sądzę, że zasadnicze znaczenie ma świadomość swoich potrzeb i szukanie pomocy w takiej formie, która jest w danym przypadku najbardziej odpowiednia”.

Jak Vera Ora radziła sobie po mastektomii

Poczucie odizolowania i tęsknota za rodziną sprawiły, że Vera nie mogła doczekać się, kiedy zostanie wypisana ze szpitala. Jednak jeszcze przez kilka tygodni nie potrafiła spojrzeć w lustro. „W pewnym momencie leczenie dobiega końca, ale blizny nie znikają – zostają z tobą na zawsze. Czułam, że utraciłam swoją kobiecość. Nie czułam się kobietą. Przed operacją byłam dość dumna z moich piersi. Trochę to potrwało, nim na nowo odnalazłam się we własnym ciele i odzyskałam pewność siebie, nim mogłam znów zbliżyć się do męża”. Część procesu stanowił zabieg rekonstrukcji piersi. „Jestem naprawdę zadowolona z rezultatów. Dobrze się ze sobą czuję. Sądzę, że to bardzo ważne dla poczucia własnej wartości”.

Jak wiele kobiet Vera nie była przygotowana na efekty uboczne chemioterapii. „Zmęczenie i nudności są wyniszczające, ale najokrutniejszą rzeczą dla każdej kobiety jest chyba utrata włosów. Bo włosy to coś, co nosisz każdego dnia. I choć moje odrosły po kilku tygodniach, ich wypadanie było dla mnie druzgocącym doświadczeniem”. Jako psychiatra Vera wiedziała, jak istotne jest zdrowie psychiczne w kontekście rekonwalescencji. Teraz uważa, że zawdzięczała je skupieniu się na nauce prowadzącej do zdobycia niezbędnych kwalifikacji w Wielkiej Brytanii. „Czekały mnie egzaminy. Bardzo chciałam je zdać. To odwróciło moją uwagę od choroby i dało mi coś, na co warto czekać”.

 

Pozytywne nastawienie po operacji piersi

vera ora

Vera uważa, że jej nowa normalność znacząco różni się od tej starej. „Operacja i leczenie bardzo wpłynęły na mnie jako kobietę, matkę i żonę, ale byłam zdecydowana wprowadzić pozytywne zmiany. Zaczęłam bardziej skupiać się na sobie, robić to, na czym mi zależy. Zdanie egzaminów i rozpoczęcie pracy w publicznej służbie zdrowia sprawiło, że poczułam się dumna z siebie. Poza tym sądzę, że nowotwór piersi uczynił mnie lepszym lekarzem. Znacznie lepiej mogę utożsamić się z moimi pacjentami, zrozumieć ich, wczuć się w ich emocje”.

Według Very klucz do osiągnięcia akceptacji własnego ciała stanowią ćwiczenia, zdrowa dieta, relaks, spędzanie czasu z rodziną oraz poczucie szczęścia. 

Należy pamiętać też, że zawsze można poprosić o potrzebne wsparcie. „Kobietom, które dopiero co usłyszały diagnozę, chciałabym powiedzieć, żeby nie spieszyły się, podejmując decyzję dotyczącą terapii. Zbierzcie wszystkie informacje, zadbajcie o wsparcie otoczenia – podejdźcie do tego świadomie i proaktywnie. Znajdźcie cel w życiu, dzięki któremu zyskacie pozytywne nastawienie”.