„Wybieram protezę Amoena, bo czuję się z nią jak Wenus po przebudzeniu”

Wybrałam Mikołajki i spełniłam swoje marzenie. Dzięki wygranej w konkursie Amoena, miałam niepowtarzalną okazję wyjechać z mężem na „Weekend w Hotelu Gołębiewski”.

Pierwszy raz w życiu pojechałam na Mazury (to smutne, ale prawdziwe).  Daleko od Wrocławia. Dziesięć godzin jazdy po naszych „wspaniałych” drogach, ale warto było.

W Hotelu, po miłym przyjęciu dostaliśmy wygodny pokój z widokiem na jezioro.  Wrzesień, pogoda deszczowa i senna nie pozwoliły cieszyć się nam urokami jezior. Z braku chętnych nie popłynęliśmy też statkiem „Grażyna” na jezioro Śniardwy.

Ale też dzięki takiej aurze korzystaliśmy z licznych atrakcji hotelowych. Mieliśmy kłopot z wyborem. Najwięcej czasu spędzaliśmy w parku wodnym o wdzięcznej nazwie „Tropikalna”. Były różne baseny, zjeżdżalnie, fale, jacuzzi, sauny i grota solna, po prostu wodne szaleństwa.

Hotel tętni życiem całą dobę. Każdy może znaleźć dla siebie miłą rozrywkę, nie przeszkadzając w odpoczynku innym gościom. Restauracje, duże, przestronne, o kolorowych nazwach (posiłki jedliśmy w „Czerwonej”), z bardzo dobrą różnorodną kuchnią i miłą, fachową obsługą. Jedno z ulubionych miejsc to zielone patio, z prawdziwym szumiącym strumykiem. Wieczorem po pysznej kolacji można pójść potańczyć lub próbować szczęścia w mini Las Vegas.

Pobyt luksusowy, bardzo udany. Czas sympatycznie, ale zbyt szybko upłynął. Mam nadzieję kiedyś wrócić w te piękne strony Krainy Wielkich Jezior.

Barbara Paluszkiewicz
Amazonka z Wrocławia
05.10.2008r